środa, 25 listopada 2009

Popyt i podaż złota w trzecim kwartale 2009

Na podstawie danych World Gold Council chciałbym podsumować dostępne wstępne dane statystyczne na temat podaży złota w trzecim kwartale 2009 roku i popytu na ten kruszec.

Z dostępnych danych wynika, że łączna podaż wyniosła w trzecim kwartale 833 tony  i była o 5% niższa niż w analogicznym kwartale 2008 roku (874 tony). Jednak licząc skumulowane wielkości od początku roku to w 2009 po trzech kwartałach łączna podaż wyniosła 2958 ton i była wyższa od analogicznego okresu w 2008 o 428 ton. Wynika to z dużej ilości przetopionego w pierwszym kwartale tego roku złotego złomu.

Co powinno zwrócić uwagę to zwiększenie wydobycia z 1462 ton w pierwszych trzech kwartałach 2008 roku do 1749 ton w analogicznym okresie 2009 roku. Wygląda na to, że wysoka cena złota zachęciła kopalnie do uruchamiania eksploatacji złóż, które dotychczas były nieekonomiczne.

Strona popytowa (chyba bardziej interesująca z inwestycyjnego punktu widzenia wyglądała następująco). W 3 kwartale 2009 roku popyt ze strony sektora jubilerskiego i dentystycznego wyniósł 575 ton (w porównaniu w 3 kwartale 2008 wyniósł 807 ton). Skumulowane dane dotyczące popytu przemysłowego po trzech kwartałach 2009 wskazują na popyt na poziomie 1508 ton, w porównaniu do 2048 ton w analogicznym okresie 2008 roku.

Tak znaczny spadek popytu można tłumaczyć z jednej strony kryzysem ekonomicznym i niższą skłonnością do zakupów biżuterii, a z drugiej wysokimi cenami złota, które osłabiają popyt w przemyśle.

Na cele inwestycyjne (sztabki, monety, zakupy funduszy surowcowych i inne cele inwestycyjne) zakupiono w 3 kwartale 2009 - 227 ton złota (w porównaniu w 3 kwartale 2008 na te cele zakupiono 419 ton złota). Skumulowane wielkości za trzy pierwsze kwartały wyglądają następująco: 1061 ton w 2009 roku i 742 tony w 2008 roku).

Duże zakupy w 2009 roku miały miejsce ze strony funduszy inwestycyjnych w pierwszym kwartale 2009 roku. Wraz ze wzrostem cen złota na rynkach zakupy inwestycyjne zmniejszały się.

Można zauważyć, że popyt na złoto był istotnie duży na przełomie 2008 i 2009 roku kiedy cena złota spadła po ubiegłorocznych szczytach i malał w miarę jak ceny zbliżały się do obecnych maksimów.

poniedziałek, 23 listopada 2009

Aukcje mieszkań - jaki efekt?

Odbyły się już pierwsze aukcje mieszkań. W lipcu wyraziłem swój sceptyczny stosunek do nich i jak widać miałem rację. Deweloperzy wystawiali na aukcje mieszkania, które i tak by się nie sprzedały. Większość zainteresowanych stanowili dziennikarze, a ceny wywoławcze wcale nie były takie niskie jak zapowiadano.
Wniosek? Dopóki deweloperzy nie pójdą po rozum do głowy i nie zejdą z absurdalnie wysokich cen to nic z tego nie będzie.

Więcej w artykule.

niedziela, 22 listopada 2009

Tydzień na rynkach 15-21 listopada

Najważniejsze informacje:
  • Produkcja przemysłowa w Polsce spadła w październiku o 1,2% r/r wobec prognozy spadku o 2,7% r/r,
  • Produkcja przemysłowa w USA wzrosła we wrześniu o 0,1% m/m.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 4507 i wzrósł o 9,6%

Trzymiesięczna stopa WIBOR nie zmieniła się i wyniosła na koniec tygodnia 4,19%.
Trzymiesięczna stopa LIBOR spadła o 1 punkt bazowy i wyniosła na koniec tygodnia 0,25%.

Podobnie jak poprzednio początek tygodnia oznaczał umocnienie złotówki. Do wtorku mieliśmy trend wzrostowy złotego, ale kolejnych dniach tygodnia doszło jednak do osłabienia naszej waluty. Przez cały tydzień notowania euro wahały się w wąskim zakresie 1,48-1,50 USD. Jen umocnił się do dolara o 0,65% i o 1% wobec euro, identycznie zachował się frank szwajcarski. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,7407zł, dolar 2,7917zł, a euro 4,1457zł.

W ciągu tygodnia złoto umocniło się od dolara i euro. Konsekwentnie umacniało się także względem złotówki. Obserwujemy nietypową i rzadko spotykaną korelację ruchów cen złota, akcji i obligacji. Od początku roku zdarzyło się to już co najmniej 42 razy. Tylko raz w ciągu minionych 30 lat, w 1995 r., w analogicznym okresie takich sesji było więcej. "Jedynym wyjaśnieniem tego stanu rzeczy jest stymulacyjna polityka pieniężna prowadzona przez banki centralne z Rezerwą Federalną na czele" – przekonuje w rozmowie z „Parkietem” Michael Wallace, strateg rynkowy w firmie analitycznej Action Economics. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3194,3zł/oz  wobec 3062,3zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 1148,30$/oz.

W poniedziałek indeksy warszawskiej giełdy wspięły się na nowe tegoroczne szczyty i znalazły się na poziomach najwyższych od 13 miesięcy. Ruch ten nie był jednak kontynuowany i od środy mieliśmy do czynienia z korektą. W piątek doszło do uspokojenia sytuacji. Na koniec tygodnia WIG20 spadł o 0,85%, WIG o 1%, mWIG o 1,2%, a sWIG o 1%.

czwartek, 19 listopada 2009

Rynek nieruchomości pod koniec 2009 roku

Zbliża się koniec roku i czas na zrobienie małego przeglądu sytuacji na rynku nieruchomości. Będzie to o tyle ciekawe, że dostępne są już raporty z danymi za październik. Pod lupę wziąłem raporty  RedNet Consulting, szybko.pl i Expandera, oraz Open Finance i oferty.net. Widać z nich, że na rynku zapanowała mała stabilizacja lub stagnacja (zależy od punktu widzenia).

To co niewątpliwie wpływa na pewną stabilizację sytuacji na rynku to pewien powrót akcji kredytowej. Wprawdzie kredyty hipoteczne w walutach są nadal niemal niedostępne, ale na rynku zaczęły się pojawiać już kredyty złotówkowe na 100% wartości nieruchomości. Jest to niewątpliwie zmiana zauważalna bo rok temu takie kredyty błyskawicznie zniknęły z oferty banków. Poza tym jest jeszcze "rodzina na swoim", która przyhamowała spadek cen niektórych kategorii mieszkań.

Widać wyraźnie, że spadek cen przyhamował. W niektórych miejscowościach ceny w październiku nawet wzrosły. Niemniej jednak kurczy się pula mieszkań drogich, zwiększa zaś tych o przeciętnych cenach oraz najtańszych. Według szybko.pl w Krakowie rok temu blisko 9% oferowanych mieszkań miało cenę powyżej 10 tys. zł za m kw. obecnie ich udział w ofercie wynosi już tylko 1,7%. Spadają więc ceny dużych i drogich mieszkań. Niższy segment rynku ustabilizował się. kotwicą może tu być poziom cen wyznaczany przez program "rodzina na swoim". Ponadto mieszkania małe znacznie lepiej sprawdzają się na cele inwestycyjne. Wg. analityków NWAI Domu Maklerskiego na celowniku inwestorów znalazły się mieszkania małe, jedno- lub dwupokojowe. Kluczowe znacznie ma też dobre położenie i skomunikowanie mieszkania.

Znacznie łatwiej jest także sprzedać małe mieszkanie - wg. Metrohouse średni czas sprzedaży mieszkań jednopokojowych wynosi 93 dni. Właściciele mieszkań czteropokojowych i większych szukają nabywcy przeciętnie około pięciu miesięcy.

Zmniejszyła  się też ilość nowych rozpoczynanych inwestycji. Teraz nie ma to jeszcze wpływu na ceny bo na rynek wtórny trafiają mieszkania kupione przed laty na cele inwestycyjne. Ich właściciele teraz powoli przestają wytrzymywać stagnację i wystawiają je na sprzedaż. Serwis Szybko.pl odnotował w trzecim kwartale ogromny wzrost liczby mieszkań wystawionych na sprzedaż na rynku wtórnym. W Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu oraz w Łodzi jest ich dwukrotnie więcej niż trzy miesiące wcześniej. Nie wpływa to znacząco na obniżkę cen prawdopodobnie przez zwiększone mozliwości kredytowe nabywców. Niemniej jednak jak sytuacja się rozwinie zobaczymy w początkach przyszłego roku.

Prawie nikt nie kupuje dziś mieszkań z myślą o ich wynajmowaniu. Rentowność najmu utrzymuje się na poziomie od 4% do 5% rocznie, a więc na poziomie rocznych i dłuższych lokat bankowych. Ceny najmu spadły ze względu na udostępnienie do wynajmu mieszkań kupionych w latach 2006-2008, które wcześniej stały puste.

Na koniec obserwacja z własnego podwórka. Deweloper w bloku na przeciwko nie sprzedał wiele mieszkań przez ostatnie 10 miesięcy. Poszło chyba jedno, ale cena ofertowa jest bardzo wysoka. Zatem końca kryzysu w nieruchomościach nie mogę jeszcze ogłosić. Poza tym dużo jest ofert wynajmu mieszkań. Wiszą po parę miesięcy co wskazuje, że dla wynajmujących mieszkania rynek jest trudny.

Podsumowując. Mamy stagnację na rynku. Ceny małych mieszkań mogą wkrótce zacząć iść do góry bo przecież ich liczba jest ograniczona. W segmencie mieszkań dużych będą pewnie stały w miejscu z tendencją spadkową. To przekłada się na niewielki spadek cen średnich. Będzie tak zapewne do momentu kiedy rynek nie oczyści się z nadmiaru nieruchomości i kiedy okaże się, że znowu trzeba kupić dziurę w ziemi bo mało kto przez 2009 rok rozpoczynał inwestycje.

środa, 18 listopada 2009

Opodatkowanie lokat antybelkowych

Jakiś czas temu pewna kancelaria prawna (której nazwy specjalnie nie wymienię), zapewne aby zrobić wokół siebie nieco szumu, opublikowała kontrowersyjną interpretację przepisów podatkowych. Rzecz dotyczyła opodatkowania tak zwanych "lokat antybelkowych" z dzienną kapitalizacją odsetek i natychmiast wywołała burzę w internecie. Nie chciałem się przyłączać do tej ferajny panikarzy, którzy dla budowania napięcia i sensacji jeden po drugim cytowali na stronach internetowych i blogach te kuriozalną interpretację.

Dlaczego kuriozalną? Ano dlatego, że jak podsumował to Michał Macierzyński, analityka Bankier.pl - jeśli ktoś ma ROR to zaokrąglenia powodowały w niektórych przypadkach, że juz od 2001 roku nie płacił podatku belki. To powinno było zakończyć dyskusję. Ale nie zakończyło.

W końcu Ministerstwo Finansów podało, że wszystko jest tak jak miało być. Czyli zgodnie z obecnie obowiązującym prawem odsetek przy zaokrągleniach się nie płaci i kropka. Mam nadzieję,że to nieco uspokoi nerwowych, którzy dali się ponieść emocjom i zakończy temat.



poniedziałek, 16 listopada 2009

Plany systematycznego oszczędzania...

Niejednokrotnie w kontakcie z doradcą finansowym bywamy namawiani do założenia/kupienia planu systematycznego oszczędzania. Niejednokrotnie też na forach i blogach poświęconych finansowej niezależności spotykamy się, ze słusznym z resztą, stwierdzeniem, że oszczędzać trzeba i to do tego systematycznie.

Tymczasem śmiem twierdzić, że tak zwane plany systematycznego oszczędzania mają więcej wad niż zalet. Jakże to? Przecież oszczędzanie samo w sobie jest potrzebne, pozytywne i co do tego się zgadzam...

Otóż, jeżeli ktoś (doradca finansowy, firma ubezpieczeniowa, bank czy fundusz inwestycyjny) proponuje nam "plan systematycznego oszczędzania" trzeba się zastanowić jaki ma w tym interes. Tymczasem sprawa wygląda tak, że zazwyczaj decydując się na taki produkt finansowy podpisujemy zobowiązanie, że przez odpowiednio długi okres czasu będziemy wpłacać określoną kwotę pieniędzy.

Interes instytucji finansowej polega na tym, że zarabia na prowizjach, opłatach i innych tego typu kosztach, które sprytnie ukryje w konstrukcji owego produktu. Jej interes jest tym większy, że zarobek ten ma gwarantowany przez dłuższy czas. Dodatkowo, wycofanie się z takiego planu inwestycyjnego może być (nie koniecznie zawsze) ograniczone określoną opłatą.

Czy warto zatem zabierać się wogóle za takie "plany"? Uważam, że nie warto. Znacznie lepiej te same pieniądze, wg tego samego schematu wpłacać na własny "plan oszczędnościowy". Zakładać lokaty, kupować fundusze czy obligacje, czy po prostu odkładać na koncie oszczędnościowym.

Lepiej samemu kontrolować swoje oszczędności, mieć do nich dostęp w każdej chwili, nie musieć płacić prowizji i móc w każdej chwili zawiesić wpłaty w razie problemów finansowych.

Jedna rzecz jest wtedy tylko potrzebna - systematyczność. Natomiast wszystkie propozycje udziału/zakupu "planów systematycznego oszczędzania" trzeba bardzo uważnie przeanalizować pod kątem ukrytych kosztów, możliwości dysponowania swoimi pieniędzmi i realistycznie osiągalnych zysków.

niedziela, 15 listopada 2009

Tydzień na rynkach 8-14 listopada

Najważniejsze informacje:
  • PKB strefy euro był w III kw. 2009 r. o 4,1% niższy r/r.
  • Produkcja przemysłowa w Niemczech wzrosła we wrześniu o 2,7% m/m.
  • Produkcja przemysłowa w Japonii wzrosła we wrześniu o 2,1% m/m.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 4111 i wzrósł o 21,16%

Trzymiesięczna stopa WIBOR nie zmieniła się i wyniosła na koniec tygodnia 4,19%.
Trzymiesięczna stopa LIBOR nie zmieniła się i wyniosła na koniec tygodnia 0,26%.

Początek tygodnia to dalsze umocnienie złotego, przy czym do największego ruchu doszło 11 listopada kiedy polskie banki nie pracowały. Prawdopodobnie pomogła nam seria korzystnych dla Polski prognoz dotyczących wzrostu PKB. Niewykluczone jest także, że konsekwentnie zaprzeczający wszystkiemu Goldman Sachs, wespół z innymi graczami zza granicy, postanowił tym razem zagrać na umocnienie złotówki. Największe banki inwestycyjne otwarcie zachęcają do zakupów złotego, co może sugerować, że mają one już zbudowaną długą pozycję na naszej walucie. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,7141zł, dolar 2,7440zł, a euro 4,0955zł.

Na dolarowym rynku mamy za sobą kolejny tydzień bicia rekordów cenowych przez złoto, które w czwartek dobiło do 1122$/oz. Wyceniane w euro nie przebiło jeszcze rekordu z lutego 2009 roku. Widać więc w cenie złota odkładające się osłabienie dolara. W złotówkach zaś na obraz całości nakłada się fluktuacja naszej waluty, która sprawia, że do lutowego szczytu jeszcze daleko. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3062,3zł/oz  wobec 3128,3 zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 1115,50$/oz.

Początek tygodnia wyglądał zdecydowanie lepiej niż druga połówka. WIG zbliżył się w czwartek na odległość 0,1% do tegorocznego szczytu, ale w piątek wzrost nie był kontynuowany.  Pomimo to inwestorzy mogą cieszyć się z dobrej stopy zwrotu. Na koniec tygodnia WIG20 wzrósł o 3,5%, WIG o 3,3%, mWIG o 2,8%, a sWIG o 2,2%.